Facebook Twitter RSS
 
 
Home » PR » Gdzie rzeczników sześciu…, czyli dlaczego Euro 2012 może okazać się wizerunkową klapą Polski
formats

Gdzie rzeczników sześciu…, czyli dlaczego Euro 2012 może okazać się wizerunkową klapą Polski

Published on Luty 22nd, 2012

Łukasz Dąbrowski, Account Manager Monday PR

W końcu jest decyzja, na którą kibice czekali od dawna – 29 lutego Polska zagra z Portugalią na Stadionie Narodowym. Będzie to pierwsze wydarzenie sportowe na tym obiekcie. Decyzję tę poprzedził festiwal różnych, niekiedy sprzecznych ze sobą, wypowiedzi w mediach na temat stopnia przygotowania Stadionu do organizacji na nim wydarzeń sportowych oraz powodów, dla których pierwszy mecz na stadionie był kilkukrotnie przekładany. Wypowiadały się na ten temat m.in.: PZPN, Ministerstwo Sportu, władze Warszawy, policja czy wreszcie zarządzające obiektem Narodowe Centrum Sportu. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że wokół tej sprawy mieliśmy do czynienia z komunikacyjnym chaosem.

Podróż w niedaleką przyszłość

Teraz na chwilę wyobrażam sobie, że jest już czerwiec, a ja jestem zagranicznym dziennikarzem, który przyjeżdża do Polski aby relacjonować Euro 2012. Ale nie interesują mnie tylko mecze, wyniki i drużyny. Interesuje mnie bardziej kompleksowe spojrzenie – na Państwo-organizatora, na to jak sobie radzi z organizacją najważniejszej imprezy sportowej w swojej historii, jak żyje turniejem. Część informacji zdobędę oczywiście na własną rękę, ale nie pogardzę też dobrze przygotowanymi materiałami prasowymi. Chętnie porozmawiam też z kimś ze strony organizatora, aby zgodnie z zasadami rzetelności dziennikarskiej skonfrontować własne obserwacje z jego oficjalnym stanowiskiem.

Do kogo więc się zwracam? Dobre pytanie. Kwestie, o które chcę zapytać obejmują takie tematy jak przygotowanie infrastruktury, bezpieczeństwo uczestników, imprezy towarzyszące czy wreszcie organizacja samego turnieju. Więc najpierw skontaktuję się z kimś z rządu, potem z biurami promocji poszczególnych miast-organizatorów, następnie z PZPN. Zakładam, że wszędzie usłyszę część odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie, po inne zostanę odesłany do „właściwego podmiotu”. Ale przecież goni mnie deadline, nie mam czasu na tak długi research. Trudno, musi mi wystarczyć to, co udało mi się zgromadzić do tej pory. Brakujące informacje? Cóż, będę improwizował…

Ta czysto hipotetyczna sytuacja jest moim zdaniem wielce prawdopodobna, jeżeli polityka informacyjna podczas turnieju będzie wyglądała tak, jak wokół otwarcia Stadionu Narodowego (samo opóźnienie, choć skądinąd wielce niepokojące, jest tu kwestią drugorzędną – skupiam się na samej stronie komunikacyjnej). Nie zdziwmy się zatem, jeśli obraz mistrzostw jaki otrzymają widzowie za granicą będzie wyglądał podobnie jak wyemitowany pod koniec roku w BBC materiał o stanie przygotowań do EURO 2012, tendencyjnie skupiający się jedynie na kwestiach chuligaństwa i rasizmu polskich kibiców:



Nie oszukujmy się – pretekstów, aby pokazać Polskę w złym świetle nie brakuje. Nieukończone autostrady, spóźniające się i brudne pociągi, pseudokibice… Polska powinna więc zrobić wszystko, aby maksymalnie uwydatnić w komunikacji swoje atuty, aby minusy nie przesłoniły plusów. Do tego potrzebna jest jednak spójna strategia komunikacyjna i jeden ośrodek odpowiedzialny za jej realizację. Obserwując szum komunikacyjny wokół Stadionu Narodowego można przypuszczać, że strategii tej nie ma nawet w planach, a Euro 2012 zamiast niepowtarzalną szansą na promocję Polski, okaże się wizerunkową klapą.

 
PODYSKUTUJ!