Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Marketing » Polskie komedie na wizerunkowym kacu
formats

Polskie komedie na wizerunkowym kacu

Published on Marzec 26th, 2012
Alicja Lesiakowska, Junior Account Executive, Monday PR

Alicja Lesiakowska, Junior Account Executive, Monday PR

Przez ostatnie tygodnie w polskich mediach przetoczyła się gorąca dyskusja na temat stanu polskiego kina, a w szczególności naszych rodzimych komedii. A wszytko zaczęło się, gdy na ekrany kin wszedł film „Kac Wawa”.

Pomysł był prosty i sprawdzony: stworzyć film, który oparty będzie na kasowym zagranicznym hicie (w tym wypadku „Kac Vegas”), zatrudnić największe rodzime gwiazdy, a fabułę osadzić w polskich realiach. Mogłoby się wydawać, że sukces będzie murowany, w tym wypadku coś jednak nie wyszło. Suchej nitki na „Kac Wawa”  nie zostawili krytycy i widzowie. Na popularnym serwisie filmweb.pl użytkownicy przyznali filmowi 1,5 gwiazdki w 10-stopniowej skali. Wynik ten plasuje komedię na jednej z najniższych pozycji w serwisie, daleko za innymi krytykowanymi produkcjami, takimi jak „Wyjazd integracyjny” czy „Ciacho”. Kiepskie opinie z pewnością wpłynęły również na niską frekwencję na pokazach filmu. W ciągu pierwszych trzech dni „Kac Wawę” obejrzało 73 tys. widzów podczas gdy chociażby „Wyjazd integracyjny” w ciągu pierwszego weekendu obejrzało prawie 277,5 tys. osób.

Twórcy filmu nie mogli pogodzić się z porażką dopatrując jej przyczyn nie w kiepskiej jakości obrazu, ale w opiniach głoszonych głównie przez krytyków, którzy namawiali do bojkotu „Kac Wawa”.

Producent filmu, Jacek Samojłowicz zapowiedział, że pozwie Tomasza Raczka za to, że ten na swoim profilu na Facebooku napisał: „Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na KAC WAWA do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną – może to nauczyłoby czegoś producentów. WSTYD!”. Lawina ruszyła, kolejne niepochlebne opinie wygłaszali nie tylko krytycy, ale także widzowie, którzy żądali zwrotu pieniędzy za bilety do kina. Oliwy do ognia dolały pojawiające się nagle pozytywne komentarze i oceny anonimowych internautów. Dość szybko wyszło na jaw, że konta, z których pisano przychylne recenzje są fikcyjne.

Wydawać by się mogło, że szum wokół filmu w myśl zasady „nieważne co mówią, byleby mówili” podniesie frekwencję i „Kac Wawa” pobije rekord oglądalności. Jeśli taki był zamysł twórców filmu to i tym razem ponieśli oni klęskę.

O samym filmie milczą natomiast aktorzy: Borys Szyc, Roma Gąsiorowska czy Tomasz Karolak wiedząc chyba, że każda kolejna dyskusja nie pomoże, ale jeszcze bardziej im zaszkodzi. Jedynym aktorem, który wypowiedział się na temat filmu był Michał Milowicz. W jednym z telewizyjnych wywiadów stwierdził, że „film miał kilka zabawnych momentów”.

„Kac Wawa” to nie pierwszy i nie ostatni film, który zebrał złe recenzje. W tym wypadku jednak twórcy filmu nie potrafili poradzić sobie z krytyką popełniając komunikacyjny błąd za błędem. Po pierwsze wytoczyli wojnę szanowanemu w świecie filmowym krytykowi. Grożenie procesem za osobistą opinię, do której krytycy mają przecież prawo, zaszkodziło zarówno producentowi, samemu filmowi, ale przede wszystkim wizerunkowi polskiego kina. Po drugie brakowało spójnego komunikatu twórców filmu wobec narastającej krytyki. Słuchając tłumaczeń producenta, scenarzysty czy reżysera można było odnieść wrażenie, że każdy z nich odcinał się od samego filmu, odbierając krytykę jako atak na swoją osobę. Po trzecie posłużono się fikcyjnymi profilami użytkowników serwisów filmowych, aby pisać pochlebne recenzje. Jak wiadomo takie praktyki są bardzo szybko ujawniane przez internautów przynosząc więcej szkody niż pożytku. Moim zdaniem zabrakło uczciwego dialogu i szacunku zarówno w stosunku do widzów, jak i krytyków. Dyskusja na poziomie, bez oskarżeń i obrażania się pozostawiłaby o wiele lepsze wrażenie i ostudziłaby niepotrzebne emocje.

Cóż, atmosfera wokół „Kac Wawa” sprawia, że wielu z nas widząc plakat sygnowany jako „polska komedia” będzie omijać kino szerokim łukiem. Samego filmu nie wiedziałam i oglądać nie zamierzam. Nie tylko ze względu na kiepskie recenzje, ale przede wszystkim ze względu na szum wokół niego i niesmak, który pozostawił. Dla rodzimego rynku filmowego może to się na długo odbić uporczywym kacem.

Źródło zdjęć: FilmwebBayou playhouse

 
PODYSKUTUJ!