Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Marketing » 1% wrażliwości
formats

1% wrażliwości

Published on Kwiecień 16th, 2012

Aneta Kowalczyk, Senior Account Executive Monday PR

Potrzebujemy mocnych wrażeń. Przemawia do nas to, co realistyczne, dosadne, prawdziwe. Zapamiętujemy obrazy, które wzbudzają emocje. Angażujemy się pod wpływem impulsu, uczuć. Dlatego właśnie twórcy kampanii społecznych chcą nami potrząsnąć na tyle mocno, abyśmy zapamiętali właśnie ICH fundację, ICH potrzebujących i ICH numer KRS.  Czy jest w tym coś złego? Absolutnie nie. Idea jest słuszna – mierzi mnie tylko sposób, w jaki niektóre fundację starają się do nas dotrzeć.

Początek roku to gorący czas w każdej organizacji – trwają kampanie promujące przekazywanie na cele społeczne 1 proc. podatku. Warto o to walczyć – nikogo nie trzeba namawiać na dodatkowy wydatek, bo te pieniądze fiskus już i tak wyciągnął z kieszeni podatnika. Wystarczy przekonać ludzi, żeby zechcieli przełożyć je do naszej. A jest co przekładać. W zeszłym roku Polacy przekazali na cele dobroczynne ponad 400 milionów złotych. Mechanizm wyboru fundacji jest dość oczywisty – wybieramy te organizacje, które dobrze znamy. Twórcy spotów stają więc na głowie, aby wwiercić się w umysł odbiorców. I tak całe miasta obklejone są  wystraszonymi dziećmi, chorymi z podkrążonymi oczami, zagłodzonymi pieskami i umartwiającymi się matkami. Tylko czy w tym nadmiarze nieszczęścia kolejna smutna buzia zostanie zapamiętana na tyle, aby przekazać jej numer KRS w naszym rozliczeniu podatkowym?

Nie chodzi o to, aby „upiększać” nieszczęście, robić lifting rzeczywistości czy pokazywać tylko to, co ładne i estetyczne. Warto jednak przed promocją kampanii społecznej zadać sobie pytanie – gdzie jest granica dobrego smaku i poszanowania drugiej osoby? Bo jak potem wytłumaczyć dziecku, które w telewizji widziało spot hospicjum i złego doktora, który szarpał i wbijał igły w rękę małego chłopca, że tak naprawdę w szpitalu nic mu nie grozi i że jest tam po to, żeby wyzdrowieć? Co myśli lekarz, który na co dzień ratuje swoich małych pacjentów, a w spocie pokazywany jest jako oprawca?

Plakat Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci

Plakat Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci

Przecież można inaczej i o wiele skuteczniej. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że rak to straszna choroba, a pobyt w hospicjum to nie są wakacje. Warto jednak w ciekawy sposób pokazać fundację i cel, na który zostaną wykorzystane nasze pieniądze. Trzeba edukować, a nie straszyć. Mówić o poważnych problemach ze zdrowym dystansem i poczuciem humoru, bo rzeczywistość jest już wystarczająco przygnębiająca.

Plakat Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących "Tęcza"

Plakat Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących "Tęcza"

 
PODYSKUTUJ!