Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Marketing » Godzina „W” i spektakularny sukces polskiego wiralu
formats

Godzina „W” i spektakularny sukces polskiego wiralu

Published on Sierpień 2nd, 2012

Aleksandra Bojanowska, Senior Account Executive Monday PR

Wczoraj obchodziliśmy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Polacy wywieszali flagi, temat powstańczej walki był poruszany przez media, a o godzinie 17:00 zawyły syreny. O Powstaniu Warszawskim pamiętali też internauci, którzy udostępniali zdjęcia powstańców czy linki do utworów nawiązujących do powstańczej tematyki, między innymi do piosenek zespołu Lao Che:

Hitem sieci okazał się jednak wiral, który został opublikowany 30 lipca tego roku. Od tamtej pory film „There is a city” ma już ponad milion trzysta tysięcy odtworzeń!*

W filmie przedstawione są znane miejsca w Warszawie: Grób Nieznanego Żołnierza, rondo de Gaulle’a, Złote Tarasy. Ulicami przemieszczają się mieszkańcy – każdy zmierza w swoją stronę. W pewnym momencie jednak miasto zamiera w bezruchu. Ludzie stają, wychodzą z samochodów, kierowcy zatrzymują autobusy. Jaka jest przyczyna takiego zachowania? Otóż mieszkańcy Warszawy w ten sposób każdego roku 1 sierpnia o godzinie 17:00 okazują szacunek powstańcom.

Opis filmu oraz napisy są w języku angielskim, co znacznie poszerzyło grono potencjalnych odbiorców. „Jest takie miasto, które co roku zastyga na minutę. Sprawdź, dlaczego to robimy” – internauci z całego świata po obejrzeniu filmu zadają pytania, poszerzają swoją wiedzę, piszą ciepłe słowa pod adresem Polaków. O „There is a city” bardzo pozytywnie wypowiada się też wielu mieszkańców Polski.

Warto zainteresować się genezą filmu. Jak mówi Wojtek Jeżowski, reżyser „There is a city”:

„Od samego początku była to akcja spontaniczna. Chcieliśmy zrobić coś fajnego bez podłączania się pod żadną instytucję, opcję polityczną czy komercyjną. Zrobiliśmy ten film dla siebie oraz swoich znajomych w Polsce i za granicą.”

Źródło cytatu znajduje się tutaj.

Specjaliści wielokrotnie próbowali ustalić przepis na udany wiral. Przyglądali się najpopularniejszym filmom publikowanym przez internautów (lub firmy czy instytucje) w sieci. Niektóre komunikaty wirusowe były zabawne, inne kontrowersyjne lub nawet szokujące, jeszcze inne były przeróbkami treści, które już wcześniej funkcjonowały w sieci. Wiele wirali było starannie zaplanowanymi akcjami marketingowymi, które pochłaniały duże pieniądze. Jak pokazuje wyżej opisany przykład, z olbrzymim zainteresowaniem społeczeństwa może się spotkać również komunikat innego rodzaju – niekomercyjny, prosty, wzruszający i skłaniający do refleksji.

*Stan na dzień 2 sierpnia 2012 roku.

Źródło zdjęcia iFeature: www.wikipedia.org

 
PODYSKUTUJ!