Facebook Twitter RSS
 
 
Home » dziennikarstwo » NightmareLiner – o niejeden nius za daleko
formats

NightmareLiner – o niejeden nius za daleko

Published on Listopad 16th, 2012

Łukasz Dąbrowski, Account Manager Monday PR

Czy z punktu widzenia PR-owca możliwa jest sytuacja, w której generujemy dla naszego klienta za dużo publikacji? Zaznaczę, że chodzi mi wyłącznie o publikacje pozytywne, żadne tam kryzysówki. Wracając do pytania – czy dla PR-owca może być takich publikacji za dużo? Pytanie z pozoru wydaje się idiotyczne – to tak, jakby zapytać, czy można być zbyt szczęśliwym lub zbyt bogatym. Za dużo pozytywnych publikacji? Nonsens. Tak uważałem do wczoraj. Jednak właśnie wczoraj stało się coś, co zmieniło ten, zdawać by się mogło, ugruntowany pogląd o 180 stopni. Co to było? Otóż, Drodzy Państwo, do Polski przyleciał Dreamliner.

To, co z tej okazji działo się wczoraj w polskich mediach śmiało można porównać do manii – większość dziennikarzy, zwłaszcza z telewizji informacyjnych, niczym osoby cierpiące na manię właśnie, relacjonowała najdrobniejszy, najmniej znaczący nawet aspekt inauguracyjnego lotu z entuzjazmem dziecka otwierającego prezent od Świętego Mikołaja. Piloci, stewardessy, przedstawiciele producenta, LOTu, pasażerowie, eksperci lotniczy – wszyscy zostali szczegółowo przepytani na najmniej znaczącą nawet okoliczność. Kabina pilotów, pomieszczenia techniczne, toalety, sypialnie – żaden zakamarek samolotu nie zdołał ukryć się przed czujnym i dociekliwym okiem kamer.

W pewnym momencie materiałów na ten temat było tak dużo, że np. na stronie internetowej jednej z telewizji trudno było znaleźć nius dotyczący jakiejkolwiek innej sprawy. Może trudno w to uwierzyć, ale nie było tam nawet nic o matce Madzi z Sosnowca! Aż w końcu odbiorcy powiedzieli – dość. Facebook i Twitter szybko wypełniły się komentarzami osób zmęczonych i zirytowanych natłokiem treści na jeden i ten sam temat. Nie mogło się rzecz jasna obejść bez memów :-) Wielokrotnie powtarzało się też pytanie: ile LOT zapłacił telewizjom za tak intensywnie prowadzoną kampanię. Owszem, wydarzenie było bardzo ważne. Oto bowiem najnowocześniejszy samolot pasażerski świata trafił do Polskich Linii Lotniczych jako do pierwszego przewoźnika w Europie. Jednak masa krytyczna została przekroczona, temat błyskawicznie się przejadł, prowokując komentarze, które eufemistycznie określiłbym jako mówiące o zwracaniu treści pokarmowych na widok kolejnych informacji o Dreamlinerze.

Wszystko, co napisałem powyżej w żaden sposób nie zmienia jednak faktu, że bardzo chętnie udałbym się w podróż nowym cackiem LOTu :) A już zwłaszcza do Seattle – gdzie je wyprodukowano i skąd do nas przyleciało – miasta Boeinga, deszczu i mojego ukochanego grunge’u. Jednak po tak zmasowanej akcji informacyjnej bilety na loty Dreamlinerem zostały pewnie wyprzedane na wiele miesięcy do przodu. Na szczęście już niebawem LOT spodziewa się dostaw kolejnych samolotów z tej serii. Mam cichą nadzieję, że do tego czasu media ochłoną i następnym razem oszczędzą nam relacji z samolotowych toalet i wypowiedzi dalekich kuzynów osób, które je projektowały.

 
Tags: , ,
PODYSKUTUJ!