Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Facebook » My, (nie)świadomi ekshibicjoniści
formats

My, (nie)świadomi ekshibicjoniści

Published on Wrzesień 30th, 2013
Milena Łuszczyk - Account Executive, Monday PR

Milena Łuszczyk - Account Executive, Monday PR

„Prywatność na Facebooku” – dla wielu osób brzmi to jak oksymoron. A skoro tak jest – nie podejmują żadnych kroków zabezpieczających ich dane. Niewątpliwie istnieje spora grupa, która nie wie nawet, że taka możliwość istnieje i z lubością publikują tam swoje prywatne zdjęcia, nie dbając w żaden sposób o to, w czyje ręce mogą one trafić.

Problem nie dotyczy jedynie młodych użytkowników, jakby się mogło wydawać. Skierowana do nich kampania „Dbaj o Fejs”, jaką w wakacje realizowała Fundacja Dzieci Niczyje, mogłaby mieć swoją „dorosłą” wersję, gdyż w starszej grupie wiekowej problem jest równie powszechny.

Jak wynika z raportu IAB Polska, internauci zdają sobie sprawę z tego, że Internet to przestrzeń publiczna, gdzie nie wszystko wypada mówić i nie wszystko można pokazać – tak przynajmniej wynika z deklaracji. Ankietowani (czyli reprezentatywna grupa nas wszystkich) wiedzą też, że portale społecznościowe zbierają o nas dane w bardzo wysublimowany sposób, często bez naszej wiedzy, co wymaga od nas, użytkowników, dużej czujności. Mam jednak wrażenie, że w wielu wypadkach jest to wiedza powierzchowna – wydaje nam się, że wiemy. Czytamy regulaminy i polityki prywatności, ale czy coś z nich rozumiemy? Czy mój profil na portalu społecznościowym lub konto pocztowe to przestrzeń publiczna, czy prywatna? Albo pliki cookie – ile osób wie, jak działają?

Jeśli ktoś, wiedząc, jakie mogą być tego konsekwencje, nie zabezpiecza swoich danych w sieci – widać taka wola i świadome przyzwolenie na to, co stanie się z opublikowanymi informacjami. Wszak prywatność dla każdego oznacza coś innego. Bardziej martwią mnie sytuacje, gdy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak ich dane, zdjęcia, informacje na temat zdrowia, mogą być wykorzystane przez innych. Bezmyślnie „wpuszczamy” obcych do swoich firm, domów i rodzin, często bez wiedzy oraz zgody osób, których to dotyczy (patrz: rozkoszne, golutkie bobasy). Pozwalamy przypadkowym osobom czytać rozmowy z przyjaciółmi, oglądać zdjęcia dzieci, zaglądać w talerz i do szafy -  jednym słowem robimy to, na co w realnym świecie się nie zgadzamy.

 
PODYSKUTUJ!