Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Blog » Nieszczęścia chodzą parami
formats

Nieszczęścia chodzą parami

Published on Wrzesień 2nd, 2013
Mateusz Jagiełło, Monday PR

Nie zdążyła jeszcze ostygnąć afera ze sporem na linii Sokołów – Kocham Gotować, a już mamy nowy internetowy skandal z blogerami w tle. A zaczęło się tak niewinnie…

Na rynku pojawił się nowy produkt do wybielania zębów o nazwie Whitetime. Zamysł marketingowy był świetny – rozesłano próbki do blogerów lifestylowych, aby ci mogli je zrecenzować. Jeden z nich wytknął niezbyty jasne dla niego składniki produktu (tutaj link do artykułu). Internet bardzo szybko podchwycił temat, i tak mieliśmy zarówno ostrzeżenia typu „To szkodliwe, skandal”, jak i „Nie znacie się, X i Y to używane w przemyśle…”.

Coś wam to przypomina? Bo mi tak. Dokładnie takie same typy komentarzy zbiera wspomniana już sprawa z tatarem z Sokołowa. Ktoś ewidentnie nie jest na bieżąco i zamiast uczyć się na cudzych błędach, po prostu je powiela. Tutaj jednak podobieństwa się kończą.

Firma Sokołów, jak wszyscy już chyba wiemy, ostatecznie poszła ze swoją sprawą do sądu. Z ramienia Whitetime zaczął zaś działać Piotr Kaszubski, który swego czasu figurował na stronie pewnej kliniki upiększania jako osoba odpowiedzialna za PR. Skontaktował się on z Tomaszem Saweczko, autorem bloga www.facetemjestem.pl. Sam pomysł nie był zły, bo w takiej sytuacji po prostu trzeba sprawę wyjaśnić – zwłaszcza, że produkt podobno przeszedł pozytywnie wszystkie kontrole.

Problem w tym, że jak pisze Saweczko: „Poprosiłem o wytłumaczenie, co w tekście jest nie tak (poza tym jedynie wyraziłem moje podejrzenia, co do jakości produktu – niczego stanowczo nie stwierdziłem). Dostałem odpowiedź ale przyznam, że nie chciało mi się jej czytać po tym, czego dowiedziałem się z publikacji w NaTemat.pl.”

Brak odzewu ze strony blogera spowodował z kolei taką wiadomość:

Źródło: www.facetemjestem.pl

Źródło: www.facetemjestem.pl

A potem taką:

Źródło: www.facetemjestem.pl

Źródło: www.facetemjestem.pl

Pan Piotr niefortunnie rozegrał całą akcję. Z oczywistych względów ton pierwszej wiadomości pozostawiam bez komentarza – taka komunikacja bardziej przystoi więźniom w zakładach karnych niż specjaliście do spraw komunikacji. Jednak bardziej niepokojąca wydaje się druga wiadomość, być może chodziło właśnie o wysyłkę próbek – tego nie wiem, grunt, że bloger odebrał to jako próbę wyłudzenia od jego znajomych danych osobowych. I to jest poważny problem wymagający wyjaśnienia.

Nasze rodzime firmy nie mają szczęścia do blogerów. Co robią źle? Wydaje mi się, że przekładają wzorce współpracy z tradycyjnymi mediami na blogi, a to nie zawsze działa. Blogi z natury są mniej formalne, często nie są też autoryzowane. W efekcie to, co napisze właściciel od razu idzie do publikacji. Błędy, niedomówienia i sytuacje konfliktowe powinno się więc cierpliwie wyjaśniać i starać załagodzić sytuację. Wszelkie groźby, pozwy sądowe i nieuprzejme komentarze momentalnie trafią do sieci. A internauci poprą kolegę po fachu prędzej od firmy, którą znają tylko z nazwy. Biorąc to pod uwagę, tym większym kontrastem będzie doskonale przeprowadzona akcja – tylko kto będzie pierwszy?

 
PODYSKUTUJ!