Facebook Twitter RSS
 
 
Home » dziennikarstwo » Pijary robię
formats

Pijary robię

Published on Wrzesień 16th, 2013

Ewa Mittelstaedt, Managing Director Monday PR

Powiedzenie „internety robię” nagłośnione przez Bitsy Boys, czyli szefów Brand24, zatacza szerokie kręgi, budzi podziw, poklask i ogólny szacun. Ten, co je robi, to fajny jest. To opis nie tyle pracy, co stylu życia. Kojarzy się z dystansem (przede wszystkim do siebie, ale i świata), pasją, radością tworzenia, kreatywnością, otwartością, szczerością. Żeby było jasne, ja się z tych, co porządnie i dobrze robią nie śmieję (całkiem serio się nie śmieję). Przeciwnie, szanuję, z podziwem obserwuję rozmach, patrzę jak rosną, czytam, co piszą i mocno kibicuję.

To postawmy na drugiej szali „pijary robię”. Oj. Radosny czar prysł. Powiało chłodem, jakoś sztywno się zrobiło, krawat bezlitośnie zacisnął się na szyi umęczonej noszeniem wysoko zadartej głowy. Na dodatek nie wiadomo, czy się do tego przyznawać, bo te pijary to jakieś manipulacje na granicy (albo i poza) uczciwości, kłamstwa bezczelne w zasadzie. Polityczne w dodatku!

Zastanawiam się kiedy i dlaczego taki obraz powstał. Kiedy PR w powszechnej świadomości zrównał się z politycznymi gierkami, podstępnym kreowaniem rzeczywistości, oszukiwaniem, kombinowaniem, a w najlepszym wypadku naginaniem faktów. Czy w ogóle możliwa jest zmiana tej percepcji i oczyszczenia dobrego imienia zawodu, który uprawiam od lat kilkunastu? Zaczynam wątpić. Dobrze więc, że są internety, rozluźniają krawacik i przenoszą nas w erę komunikacji zintegrowanej.

 
PODYSKUTUJ!