Facebook Twitter RSS
 
 
Home » Blog » Jakie byłyby wybory na „lajki”?
formats

Jakie byłyby wybory na „lajki”?

Published on Maj 11th, 2015

Tytuł

Co by było, gdyby wybory na prezydenta 2015 odbywały się nie przy urnach, ale w mediach społecznościowych? Przerwa między pierwszą a drugą turą to dobry moment, żeby przyjrzeć się profilom kandydatów na najpopularniejszych kanałach socialowych: Facebooku, Twitterze, Instagramie oraz YouTube. Chciałem na własną rękę sprawdzić, jak radzą sobie w internecie oraz jak aktywni są w social mediach. Przede wszystkim zaś odpowiedzieć na pytanie: co by było, gdyby o przyznaniu urzędu prezydenta nie decydowały głosy przy urnach wyborczych, ale popularne „lajeczki”, czyli poparcie kandydata w socialu.

Na początek kilka suchych faktów: na jedenastu kandydatów, dziesięciu prowadziło mniej lub bardziej aktywne działania na więcej niż jednym kanale. Ciekawe, czy już na tym etapie zgadniecie nazwisko „rodzynka”? Spośród tej dziesiątki, tylko czterech posiadała profile na wszystkich wymienionych kanałach. Są to: Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Janusz Korwin-Mikke oraz Janusz Palikot. Najmniej popularną wśród polityków platformą jest natomiast Instagram. Znajdziecie na nim tylko połowę z aktywnych socialowo kandydatów którzy, co ciekawe, często w ogóle nie promują tego kanału nawet na własnej stronie internetowej.

Przejdźmy do właściwej części „wyborów na lajki” – kandydaci najaktywniejsi są oczywiście

 

NA FACEBOOKU

Niepodzielnym królem (a może raczej „Krulem” ;) ) tej platformy jest Janusz Korwin-Mikke. Swoje e-poparcie dla europosła wyraziło aż 625 tysięcy internautów. To prawie tyle, ile wszyscy pozostali kandydaci zgromadzili łącznie! Nie ma się zresztą czemu dziwić, JKM pisze na Facebooku dużo i wprost, co na pewno podoba się jego sympatykom. O wiele bardziej oficjalną, stonowaną komunikację prowadzą Bronisław Komorowski i Andrzej Duda, ale uczestników drugiej tury w „bitwie na lajki” rozdzielił jeszcze Paweł Kukiz.

Były frontman Piersi ma na Facebooku dwa profile; popularniejszym (o 20 tys. fanów) jest ten  „prywatny”, o wiele ostrzejszy i bardziej dosadny. Zestawiam jednak oficjalne profile wyborcze, do tabeli wędruje więc liczba 112,000 fanów – to i tak bardzo dużo.

Kandydaci na prezydenta na Facebooku

 

NA TWITTERZE

Wśród „ćwierkających” niepodzielnie panuje Janusz Palikot. Liczba obserwujących go użytkowników szokuje: to aż 357 tysięcy, prawdziwy nokaut. Palikot od dawna jest jednak jednym z najbardziej aktywnych twitteromaniaków polskiej sceny politycznej. Kanał z białym ptaszkiem na niebieskim tle jest najwyraźniej jego oczkiem w głowie – jest jedynym kandydatem, którego największa liczba fanów nie jest zgromadzona na Facebooku. Ma to zresztą swoje uzasadnienie, bo lider Twojego Ruchu bardzo lubi interakcje z grupami, których na Twitterze nie brak, zwłaszcza z dziennikarzami.

Kolejne „miejsca”, podobnie jak w przypadku Facebooka, zajmują Komorowski i Duda (z niemal identyczną liczbą obserwujących) oraz Kukiz (nieco mniejszą, ale wciąż powyżej 10 tysięcy). Jedyni kandydaci bez Twittera to Grzegorz Braun, Jacek Wilk oraz tajemniczy „rodzynek”.

Kandydaci na prezydenta na Twitterze

 

NA INSTAGRAMIE

Patrząc na sprawę stereotypowo, Instagram powinien być polem do popisu dla Magdaleny Ogórek. Tak się jednak nie stało, z czwórki kandydatów, którzy byli tam obecni, mniej obserwujących od niej ma tylko… Bronisław Komorowski. Ponownie okazuje się, że bardzo aktywny socialowo jest Korwin-Mikke, który nie tylko zgromadził najwięcej fanów, ale i notuje zupełnie przyzwoitą liczbę interakcji pod postami.

Kandydaci na prezydenta na Instagramie

 

NA YOUTUBE

Jeśli chodzi o YouTube, to nasi politycy mogliby się jeszcze sporo nauczyć od obecnych liderów rankingów Sotrendera. Wszyscy, włącznie z (ponownie) najpopularniejszym Korwinem, wrzucali na swoje kanały przede wszystkim wyborcze reklamówki i przemówienia. Szkoda, bo z YT da się wycisnąć zdecydowanie więcej. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Paweł Kukiz, który regularnie publikował animowane spoty przedstawiające jego program. Być może to kolejna cegiełka do 20% wyborczego wyniku?

Kandydaci na prezydenta - YouTube

Najwyższy czas, aby przemówiły cyfry – kto zostałby prezydentem Polski, gdyby o wynikach decydowały nie urny, a media społecznościowe?

Kandydaci 2015 w mediach społecznościowych

Niekwestionowanym zwycięzcą pod względem liczby fanów jest Janusz Korwin-Mikke. Okazuje się, że w social mediach sympatia młodych i bardzo młodych wyborców ma realne przełożenie na popularność. Pokazują to także wyniki Janusza Palikota i zwłaszcza Pawła Kukiza. Duet prowadzących kandydatów ma profesjonalnie przygotowane, dopracowane kampanie, które nie zawsze muszą przynosić efekty lepsze, niż bezpośrednia, emocjonalna i trochę ad-hocowa komunikacja. Tyle media społecznościowe – rzeczywistość po raz kolejny udowodniła, że nie liczy się tylko czysta liczba „lajków” ale i to, co się z tymi „lajkami”. Jak zwykle, kluczem jest zaangażowanie.

Na koniec jestem Wam winien odpowiedź na pytanie: kto jest tajemniczym „rodzynkiem”, prowadzącym wyjątkowo specyficzną komunikację? To Paweł Tanajno, obecny tylko i wyłącznie na Facebooku, ba – używający hasła „pierwszego prezydenta z Facebooka”. Kandydat Demokracji Bezpośredniej postawił sobie za cel bardzo… bezpośredni kontakt z wyborcami, własnoręcznie odpisując na ich komentarze na własnym profilu. To działało i było fajne, pozostaje jednak kwestia skali. Z nieco ponad 2700 fanami, pan Paweł był zdecydowanie najmniej popularnym socialowo kandydatem, a osiągnięte przez niego poparcie było w granicach błędu statystycznego.

 
PODYSKUTUJ!